Ostatnie półtora roku okazało się punktem zwrotnym dla światowego handlu. Mimo że pandemiczne zakłócenia nie były tak brzemienne w skutkach, jak się początkowo spodziewano, to i tak dla wielu przedsiębiorstw stały się okazją do zrewidowania strategii zamówień, produkcji i dystrybucji. W efekcie dziś dywersyfikują dostawców i ryzyko, często skracając łańcuchy dostaw. Także państwa przygotowują się na nowe otwarcie w światowym handlu – nowe przepisy w USA czy UE mają zagwarantować, że kluczowe dla gospodarki półprzewodniki będą produkowane lokalnie, a krytyczna infrastruktura będzie lepiej chroniona i monitorowana.
– Pandemia pokazała słabe strony strategii just-in-time i kruchość łańcuchów dostaw, które – jeśli są zbyt długie i za bardzo zależne od dostawców w odległych częściach świata – okazują się słabością – mówi agencji Newseria Biznes Weronika Achramowicz, radca prawny i partner w kancelarii Baker McKenzie.
Na niemal każdy dostępny na rynku produkt składa się kilka etapów: od pozyskania surowca,


