Rząd promuje projekt local content. Liczy się nie tylko pochodzenie kapitału

    0
    67

    Kolejne lata przyniosą w Polsce inwestycje warte setki miliardów złotych w energetyce, infrastrukturze i cyfryzacji. Włączenie zasad local content do polityki zakupowej państwa ma przynosić długoterminowe korzyści dla gospodarki, samorządów, rynku pracy i lokalnych społeczności. Kryteria oceny „krajowości” przedstawione przez Ministerstwo Aktywów Państwowych mają pozwolić systemowo zwiększać udział komponentu krajowego, ale bez wykluczania firm z kapitałem zagranicznym. Kluczowe będzie nie pochodzenie, ale zakorzenienie firm w gospodarce.

    – Narodowość kapitału i firm zawsze ma znaczenie, bo oznacza miejsce, w którym przedsiębiorstwa lokalizują centrum swojej działalności, płacą podatki, kogo zatrudniają i z którym krajem są ostatecznie związane. Nie oznacza to jednak autarkii – Polska pozostaje gospodarką otwartą i w dużej mierze nasz wzrost gospodarczy był napędzany współpracą z kluczowymi partnerami – mówi agencji Newseria Aleksander Siemaszko, dyrektor Departamentu Handlu i Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

    W kwietniu 2026 roku Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) uruchomiło projekt „Local content. Z korzyścią dla Polski”, który ma zwiększyć udział krajowych firm w realizacji największych inwestycji, zwłaszcza w energetyce, infrastrukturze i cyfryzacji. Resort chce stworzyć ekosystem gospodarczy, który z jednej strony ułatwi małym i średnim krajowym przedsiębiorstwom, często działającym poza dużymi ośrodkami, włączanie się w łańcuchy dostaw dużych koncernów, a z drugiej będzie premiował koncerny faktycznie zaangażowane w rozwój polskiej gospodarki czy kontrybuujące do społeczeństwa.

     Przed nami ogromne inwestycje, głównie w energetyce, mówimy tutaj o elektrowni atomowej, także w infrastrukturze, gospodarce cyfrowej i zbrojeniach. Należałoby więc odpowiedzieć, na ile ten kapitał ma znaczenie, a na ile chcielibyśmy, żeby środki publiczne, które są wydawane w ramach tych dużych projektów, pozostawały w kraju – mówi Dominik Kopiński, starszy doradca w zespole gospodarki światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym. – Ten problem